Sądny dzień dla Miszalskiego. "Kraków może być iskrą, która rozpali cały kraj"

Dodano:
W niedzielę referendum w Krakowie Źródło: PAP
W niedzielę odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. "Jestem przekonany, że Kraków może być iskrą, która rozpali cały kraj i pokaże, że włodarze miast nie mogą pozostawać kompletnie bezkarni" – mówi DoRzeczy.pl Bartosz Bocheńczak z Konfederacji.

Referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa odbędzie się 24 maja. Aby głosowanie było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób uczestniczących w drugiej turze wyborów samorządowych w 2024 roku.

Referendum w Krakowie już w niedzielę. Czy będzie skuteczne?

Bartosz Bocheńczak, polityk Konfederacji, prezes krakowskiego oddziału Nowej Nadziei, pytany przez DoRzeczy.pl, czy jego zdaniem referendum, które już w niedzielę odbędzie się w Krakowie będzie skuteczne, odpowiedział, że "patrząc na skalę mobilizacji, na to w jaki sposób krakowianie są zdeterminowani, żeby odsunąć od władzy szkodliwego prezydenta, który stracił zaufanie w niecałe dwa lata, uważam, że będzie skuteczne".

Jak Miszalski zachowuje się w ostatnich dniach przed referendum?

Dopytywany, jak Aleksander Miszalski się zachowuje w ostatnich dniach przed referendum, poza zorganizowaną kampanią zniechęcającą, Bartosz Bocheńczak stwierdził, że "Aleksander Miszalski przestał być z dnia na dzień demokratą".

– Uważam, że stał się człowiekiem, dla którego demokracja już nie oznacza najwyższej wartości społecznej, a w momencie, kiedy grozi mu porażka w referendum, to demokracja jest zła. Ta sama demokracja, która doprowadziła go do zwycięstwa w wyborach na prezydenta Krakowa, w ocenie Aleksandra Miszalskiego już nie jest dobra, Teraz jest to zła demokracja – tłumaczył.

Prezes krakowskiego oddziału Nowej Nadziei ocenił, że Aleksander Miszalski w tym momencie wykazuje hiperaktywność.

– Jeszcze nigdy nie był tak aktywny. Nigdy nie nakręcił tylu rolek, nie pokazał się tyle razy na mieście, co w ciągu ostatniego miesiąca czy dwóch. Oprócz hiperaktywności okazał się, super giętki, bo potrafi zrobić każdy wygibas w tym momencie, tylko po to, żeby się w jakikolwiek sposób przypodobać opinii publicznej. Jeżeli krakowianie chcieliby, żeby Miszalski nagle stanął na głowie, to on stanie na głowie. Jeżeli by chcieli, żeby chodził na rękach, to on będzie chodził na rękach. Nawet będzie się wspinał na wzgórze wawelskie na tych rękach, jeżeli by chcieli tego teraz krakowianie – stwierdził.

W ocenie Bartosza Bocheńczaka Aleksander Miszalski jest obecnie "hiperaktywny, hipergibki i hiperpodatny na wykonywanie wszelkich życzeń Krakowian". – Tylko po to, żeby go nie wyrzucili ze stanowiska – dodał.

Zdaniem polityka Konfederacji "to jest bezskuteczne".

– Krakowianie przekonali się kim jest Aleksander Miszalski oraz że potrafi zmieniać twarz w zależności od okoliczności. Nawet teraz, kiedy grozi mu wyrzucenie, nagle powiedział, że nie weźmie udziału w marszu LGBT. Wcześniej był obecny na tradycyjnym poświęceniu pokarmów w Krakowie obok arcybiskupa Rysia. Nagle ten człowiek przybrał twarz jakiegoś konserwatysty, którym w gruncie rzeczy nie jest – mówił.

Jakie zarzuty wobec Miszalskiego mają mieszkańcy Krakowa?

Pytany o to, jaki zarzut wobec Aleksandra Miszalskiego słyszy najczęściej na ulicach Krakowa, Bartosz Bocheńczak poinformował, że zrobił na ten temat sondę.

– Chodziłem przez pół dnia po ulicach Krakowa i pytałem mieszkańców, za co chcą wyrzucić Miszalskiego ze stanowiska. Padają głównie trzy zarzuty. Przede marnotrawienie pieniędzy, co mieszkańcy Krakowa nazywają wręcz złodziejstwem. Druga sprawa – zarzut kolesiostwa. Po trzecie – strefa czystego transportu. To jest chyba gwóźdź do politycznej trumny Aleksandra Miszalskiego – zdradził.

Referendum w Krakowie uruchomi lawinę?

Dopytywany, czy jego zdaniem, jeśli niedzielne referendum w Krakowie będzie skuteczne, to też niejako otworzy furtkę do referendów w innych dużych miastach źle zarządzanych przez włodarzy z Platformy Obywatelskiej, odpowiedział, że zdecydowanie.

– Jestem przekonany, że Kraków może być iskrą, która rozpali cały kraj i pokaże, że włodarze miast nie mogą pozostawać kompletnie bezkarni – że nie można lekceważyć głosu obywateli, a trzeba się z nim liczyć. Referendum w Krakowie może spowodować efekt domina, w którym to Kraków będzie prekursorem – mówił.

Przypomniał, że już Zabrze w ubiegłym roku pożegnało się w taki sposób ze swoim prezydentem.

– Natomiast Kraków to jest drugie największe polskie miasto, więc jeżeli Kraków da przykład innym miastom, to możemy mieć efekt domina w całej Polsce – dodał.

Bartosz Bocheńczak ocenił, że dobrze się stanie, jeśli włodarze innych miast zobaczą, że nie pozostają bezkarni, bo w każdej chwili może przyjść suweren i powiedzieć: "mam ciebie dość", bo to jest właśnie instrument referendum.

– Jeśli prezydenci innych miast popatrzą przez pryzmat potencjalnego referendum, to być może zaczną trochę lepiej zarządzać swoimi miastami – mówił.


Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...